Rozdział 25 ♥
ROZDZIAŁY NA MOIM NOWYM BLOGU : www.myself.bloblo.pl
"Muszę jechać do Polski - Ona tam jest, ja muszę. "
Następnego dnia Megan miała oprowadzić mnie po okolicy i wyskoczyć do galerii handlowej, gdyż nie zabrałam ze sobą żadnych ubrań. Na szczęście dziś miałam nowy strój skompletowany przez moją kuzynkę czyli czarne, krótkie spodenki i jakąś lekko zieloną bluzkę z znakiem Convers.
To śmieszne, wcale się nie znamy, ale wiemy o sobie wszystko z opowieści rodziców.
- Tak właściwie gdzie jest teraz Twoja mama ? - zapytała Megan w drodze na autobus. Tutaj nie mogłam dostać auta przed ukończeniem 18 roku życia, ona też nie, więc musieliśmy polegać na warszawskim transporcie.
- Ja .. ja nie wiem. - odezwałam się spuszczając uśmiechniętą głowę. Naprawdę nie wiedziałam gdzie się podziewa, co robi i czy wie co uczynił mi tata. Właściwie czemu nie przyjechała z nim. Tak zajęłam się moim nieszczęściem, że nie dostrzegłam braku mojej własnej mamy.
Doszliśmy na przystanek ,który był czerwony, pomazany sprejami i wulgaryzmami.
- To nasza Polska. - odezwała się Megan i usiadła na drewnianej ławeczce we wnętrzu budki.
- Taa. - szepnęłam pod nosem i dołączyłam do dziewczyny.
Naszym celem była galeria, dostałam od taty plik dużej ilości pieniędzy i mogłam zaszaleć, tak samo jak moja kuzynka, która i tego dnia wydawała się słaba i blada.
Nie chciałam wypytywać czemu tak wygląda. Uczyli mnie, że to nie grzeczne i nie zamierzam wchodzić w te tematy, chyba, że Megan sama się przede mną otworzy - jednak szczerze w to wątpiłam.
Po chwili nadjechał nasz autobus w kolorze żółto czerwonym. Meg wyjęła z kieszeni małe bileciki i położyła mi jeden z nich na ręce, po czym pchnęła w stronę otwierających się drzwi.
W środku panowała wysoka temperatura przez ,którą prawie nie szło oddychać. Zmierzyliśmy w kierunku małego kontrolera biletów przymocowanego na poręczy. Kiedy nasze bilety zostały skasowane usiadłyśmy na wolnych miejscach patrząc w okno.
Mijaliśmy ulice, ludzi i inne auta. Wszyscy pośpiesznie przemieszczali się po mieście jakby uciekali przed burzą podczas kiedy ja i Megan spokojnie zanurzyliśmy się w fotelach. Nie miałam pojęcia o czym myślała dziewczyna obok, ale ja myślami byłam na Wyspach Dziewiczych i przytulałam do siebie Justina co chwilę całując go i cieszą się jego obecnością.
Jednak warkot silnika autobusu sprowadził mnie na Ziemię i znów siedziałam w zatłoczonym pojeździe obok bladej dziewczynki przeglądającej strony internetowe.
- Widzisz, wszyscy wiedzą. - powiedziała i podała mi iPhone z jedną ze stron plotkarskich. Szybko odczytałam temat i nie wierzyłam własnym oczom. Opisali całe zajście podczas wizyty mojego taty na Wyspach, rozstanie z Justinem i kawałek treści listu. Oddałam telefon kuzynce ,a sama zapadłam się w fotel.
- Justin czy do jasnej cholery możesz się skupić !? - krzyknął Scooter po raz kolejny tego dnia kiedy źle zaśpiewałem tekst piosenki. - Płyta ma być wydana pod koniec sierpnia, a my mamy jeszcze 3 niezaczęte kawałki. Więc na Miłość Boską przyłóż się do tego ! - wydarł się na mnie po czym wrócił za szybę i nie spuszczał mnie z oczu.
Od rana siedzę w studiu i próbuję dogodzić Scooterowi oraz jego wymaganiom całej płyty.
Jednak nie potrafię się skupić, wciąż mam przed oczami jej uroczy uśmiech i gest rąk kiedy zarzucała włosami oraz ruchy jej seksownego, opalonego ciała.
Nie można było zapomnieć o osobie, którą się kochało.
- Zróbmy przerwę. - powiedział ze zrezygnowaniem mój menadżer i wyszedł z pomieszczenia.
Poszedłem w jego ślady, uchyliłem drzwi i po chwili byłem już na zewnątrz studnia. Usiadłem obok fontanny i wpatrywałem się w wodę. Wyjąłem z kieszeni telefon i pierwszy raz od przylotu do LA sprawdziłem sms i pocztę głosową. Była ich cała masa, ale tylko podczas odsłuchiwania jednej wiadomości się uśmiechnąłem. Była to Elena. Jej słodki głos wypełnił moje ciało, prosiła o pomoc, której nie mogłem jej dać, bo znajdowaliśmy się po dwóch stronach świata.
Biegiem wróciłem do studia i zacząłem szukać Scootera. W końcu znalazłem go przy automacie z kawą.
- Muszę jechać do Polski ! - krzyknąłem w jego stronę już w oddali. - Ona tam jest, ja muszę. - dodałem.
- Nie ma mowy, nie możemy odłożyć powstania płyty. - mój menażer pokręcił głową upijając łyk kawy.
- Nie obchodzi mnie płyta i kariera. Chce jej. - powiedziałem patrząc w oczy Scootera.
- Młody nie wydziwiaj i wracajmy do studia. - poklepał mnie po ramieniu i zaciągnął siłą do małego pomieszczenia, w który znów zacząłem śpiewać.
- Myślisz, że Justin odsłucha Twoją wiadomość ? - zapytała Megan idąc wzdłuż długiego korytarza.
- Mam nadzieję, że tak. - odparłam i ugryzłam kawałek kanapki, który wcześniej kupiliśmy.
Chodziliśmy po galerii już całe 4 godziny i nie mogłam zrozumieć jak jeszcze daję radę, bez niego. Kupiłam tyle ubrań, że prawie nie mogłam unieść tych wszystkich torb.
Nagle Megan oparła się o ścianę i zaczęła łapczywie wciągać powietrze zsuwając się do samej podłogi.
- Ludzie, pomocy !c - krzyknęłam podbiegając do kuzynki. Najpierw sprawdziłam jej tętno - jeszcze wyczuwalne ,a następnie zadzwoniłam po karetkę.
20 minut po wezwaniu ambulansu Meg została wnoszona na noszach do karetki, gdzie nikt nie potrafił mi powiedzieć o co chodzi. Zapakowałam się razem z nimi zostawiając torby do odebrania tacie i odjechaliśmy do szpitala.
Przed budynkiem zebrało się dużo osób, i każdy chciał wiedzieć co się takiego dzieje, jednak nikt tego nie wiedział ... Jedno było pewne, że Megan naprawdę była chora, jej skóra, głos nie były blade i słabe bez powodu. Zadawałam sobie pytanie : Co jej jest patrząc na jej reanimowane ciało.
__________________________________________
25 < 33
Po prostu dziękuję najmocniej jak umiem za wszystkie komentarze jakie od was uzyskałam pod ostatnim postem ; *
Sądzę, że ten rozdział spodoba Wam się jeszcze bardziej, bo mnie emocje roznoszą.
Znów dziękuję ! : *
18 komentarzy = NN
Ps. Co do wyglądu Megan to nie jestem w stanie Wam go pokazać na zdjęciu, bo nie potrafię takiego znaleźć.
"Muszę jechać do Polski - Ona tam jest, ja muszę. "
Następnego dnia Megan miała oprowadzić mnie po okolicy i wyskoczyć do galerii handlowej, gdyż nie zabrałam ze sobą żadnych ubrań. Na szczęście dziś miałam nowy strój skompletowany przez moją kuzynkę czyli czarne, krótkie spodenki i jakąś lekko zieloną bluzkę z znakiem Convers.
To śmieszne, wcale się nie znamy, ale wiemy o sobie wszystko z opowieści rodziców.
- Tak właściwie gdzie jest teraz Twoja mama ? - zapytała Megan w drodze na autobus. Tutaj nie mogłam dostać auta przed ukończeniem 18 roku życia, ona też nie, więc musieliśmy polegać na warszawskim transporcie.
- Ja .. ja nie wiem. - odezwałam się spuszczając uśmiechniętą głowę. Naprawdę nie wiedziałam gdzie się podziewa, co robi i czy wie co uczynił mi tata. Właściwie czemu nie przyjechała z nim. Tak zajęłam się moim nieszczęściem, że nie dostrzegłam braku mojej własnej mamy.
Doszliśmy na przystanek ,który był czerwony, pomazany sprejami i wulgaryzmami.
- To nasza Polska. - odezwała się Megan i usiadła na drewnianej ławeczce we wnętrzu budki.
- Taa. - szepnęłam pod nosem i dołączyłam do dziewczyny.
Naszym celem była galeria, dostałam od taty plik dużej ilości pieniędzy i mogłam zaszaleć, tak samo jak moja kuzynka, która i tego dnia wydawała się słaba i blada.
Nie chciałam wypytywać czemu tak wygląda. Uczyli mnie, że to nie grzeczne i nie zamierzam wchodzić w te tematy, chyba, że Megan sama się przede mną otworzy - jednak szczerze w to wątpiłam.
Po chwili nadjechał nasz autobus w kolorze żółto czerwonym. Meg wyjęła z kieszeni małe bileciki i położyła mi jeden z nich na ręce, po czym pchnęła w stronę otwierających się drzwi.
W środku panowała wysoka temperatura przez ,którą prawie nie szło oddychać. Zmierzyliśmy w kierunku małego kontrolera biletów przymocowanego na poręczy. Kiedy nasze bilety zostały skasowane usiadłyśmy na wolnych miejscach patrząc w okno.
Mijaliśmy ulice, ludzi i inne auta. Wszyscy pośpiesznie przemieszczali się po mieście jakby uciekali przed burzą podczas kiedy ja i Megan spokojnie zanurzyliśmy się w fotelach. Nie miałam pojęcia o czym myślała dziewczyna obok, ale ja myślami byłam na Wyspach Dziewiczych i przytulałam do siebie Justina co chwilę całując go i cieszą się jego obecnością.
Jednak warkot silnika autobusu sprowadził mnie na Ziemię i znów siedziałam w zatłoczonym pojeździe obok bladej dziewczynki przeglądającej strony internetowe.
- Widzisz, wszyscy wiedzą. - powiedziała i podała mi iPhone z jedną ze stron plotkarskich. Szybko odczytałam temat i nie wierzyłam własnym oczom. Opisali całe zajście podczas wizyty mojego taty na Wyspach, rozstanie z Justinem i kawałek treści listu. Oddałam telefon kuzynce ,a sama zapadłam się w fotel.
* * * Oczami Justina * * *
- Justin czy do jasnej cholery możesz się skupić !? - krzyknął Scooter po raz kolejny tego dnia kiedy źle zaśpiewałem tekst piosenki. - Płyta ma być wydana pod koniec sierpnia, a my mamy jeszcze 3 niezaczęte kawałki. Więc na Miłość Boską przyłóż się do tego ! - wydarł się na mnie po czym wrócił za szybę i nie spuszczał mnie z oczu.
Od rana siedzę w studiu i próbuję dogodzić Scooterowi oraz jego wymaganiom całej płyty.
Jednak nie potrafię się skupić, wciąż mam przed oczami jej uroczy uśmiech i gest rąk kiedy zarzucała włosami oraz ruchy jej seksownego, opalonego ciała.
Nie można było zapomnieć o osobie, którą się kochało.
- Zróbmy przerwę. - powiedział ze zrezygnowaniem mój menadżer i wyszedł z pomieszczenia.
Poszedłem w jego ślady, uchyliłem drzwi i po chwili byłem już na zewnątrz studnia. Usiadłem obok fontanny i wpatrywałem się w wodę. Wyjąłem z kieszeni telefon i pierwszy raz od przylotu do LA sprawdziłem sms i pocztę głosową. Była ich cała masa, ale tylko podczas odsłuchiwania jednej wiadomości się uśmiechnąłem. Była to Elena. Jej słodki głos wypełnił moje ciało, prosiła o pomoc, której nie mogłem jej dać, bo znajdowaliśmy się po dwóch stronach świata.
Biegiem wróciłem do studia i zacząłem szukać Scootera. W końcu znalazłem go przy automacie z kawą.
- Muszę jechać do Polski ! - krzyknąłem w jego stronę już w oddali. - Ona tam jest, ja muszę. - dodałem.
- Nie ma mowy, nie możemy odłożyć powstania płyty. - mój menażer pokręcił głową upijając łyk kawy.
- Nie obchodzi mnie płyta i kariera. Chce jej. - powiedziałem patrząc w oczy Scootera.
- Młody nie wydziwiaj i wracajmy do studia. - poklepał mnie po ramieniu i zaciągnął siłą do małego pomieszczenia, w który znów zacząłem śpiewać.
* * * Oczami Eleny * * *
- Myślisz, że Justin odsłucha Twoją wiadomość ? - zapytała Megan idąc wzdłuż długiego korytarza.
- Mam nadzieję, że tak. - odparłam i ugryzłam kawałek kanapki, który wcześniej kupiliśmy.
Chodziliśmy po galerii już całe 4 godziny i nie mogłam zrozumieć jak jeszcze daję radę, bez niego. Kupiłam tyle ubrań, że prawie nie mogłam unieść tych wszystkich torb.
Nagle Megan oparła się o ścianę i zaczęła łapczywie wciągać powietrze zsuwając się do samej podłogi.
- Ludzie, pomocy !c - krzyknęłam podbiegając do kuzynki. Najpierw sprawdziłam jej tętno - jeszcze wyczuwalne ,a następnie zadzwoniłam po karetkę.
20 minut po wezwaniu ambulansu Meg została wnoszona na noszach do karetki, gdzie nikt nie potrafił mi powiedzieć o co chodzi. Zapakowałam się razem z nimi zostawiając torby do odebrania tacie i odjechaliśmy do szpitala.
Przed budynkiem zebrało się dużo osób, i każdy chciał wiedzieć co się takiego dzieje, jednak nikt tego nie wiedział ... Jedno było pewne, że Megan naprawdę była chora, jej skóra, głos nie były blade i słabe bez powodu. Zadawałam sobie pytanie : Co jej jest patrząc na jej reanimowane ciało.
__________________________________________
25 < 33
Po prostu dziękuję najmocniej jak umiem za wszystkie komentarze jakie od was uzyskałam pod ostatnim postem ; *
Sądzę, że ten rozdział spodoba Wam się jeszcze bardziej, bo mnie emocje roznoszą.
Znów dziękuję ! : *
18 komentarzy = NN
Ps. Co do wyglądu Megan to nie jestem w stanie Wam go pokazać na zdjęciu, bo nie potrafię takiego znaleźć.
Tagi:
opowiadanie
06.02.2012 o godz. 15:02



Świetne . ;*
Kocham Twoje opowiadanie <3
Mam nadzieję, że Megan nic nie będzie ;)
P.S. U mnie pojawił się nowy rozdział. Zapraszam ;):**
zadziwiasz mnie :)))
czekam z utęsknieniem na NN <3
Mam nadzieję że Justin szybko przyjedzie po nią do PL, może przy okazji da nam koncert, hihi :)
Taaaa, coś mi się w łowie stało XD
W każdym razie bosko, czekam na nn.
świetnieee jeszcze raz przy okazjii : * . nie mogłabyś dawac szybciej . a nie 18 kom .? np. 10 ? bo doczekac sie nie można . normalnie naug :o
czekam na nn
A co do rozdzialu? Chcialabym pisac tak jak ty, mamjakies kompleksy teraz :D Dodaj szybko nn i ustaw mniejsze limity :)
Jesteś wspaniała ! : *